Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
piątek, 24 marca 2017

Każdy poeta ma swojego bzika.
Z tym musimy się zgodzić.

***

Sen - trzeźwo myślące istoty

są przekonane o tym,
że sen to zamknięcie oczu.

Sen to wielki przystanek,
na którym niespotykane
zastępy świadków kroczą.

Ludzie wysokiej rangi
uważają poranki
za rozpoczęcie dnia.

Poranek się nie zdarza!
To Aurora - poranna zorza -
wschód Wieczności i blask -
ktoś z jasnym transparentem -
ktoś w czerwień owinięty -
oto poranny brzask!
   Emily Dickinson
Eva
czwartek, 16 marca 2017

Wczoraj odszedł Wojciech Młynarski (1941-2017).
Wspaniały poeta, autor tekstów, ogólnie - artystyczna dusza.



Eva

 

czwartek, 09 marca 2017

Stało się...wydrukowali mój wiersz w Akancie.
W zeszłym roku jeszcze, nawet nie informując mnie
o tym, jako autora. Szkoda.
Niby jest radość, ale i niesmak.
Dokonali zmian w moim! tekście bez mojej zgody!
Niby nic - ktoś by powiedział, ale ja uważam inaczej.
Nie dokonuje się zmian tekstu, jeśli nie jest to np. korekta literacka itp.
A już na pewno się tego nie robi, nie informując autora tekstu
o jakichkolwiek zmianach.
Mija powoli kwartał roku 2017.
Czy jest dobry? Się okaże...jak na razie jest OK :)
Coś się dzieje, się pisze, drukują.
Na pisanie, znajduję drobne chwile.
Dosłownie drobinki w czasoprzestrzeni.
Na wszelakie recenzje, czytanie - czasu mniej.
Oby do wiosny! :)


Eva

wtorek, 11 października 2016

  Taka jest właśnie jesień. Piękna, kolorowa, zimna, zapłakana.
   Po kuchni niesie się zapach ostatnich konfitur.
Dynie i śliwki doczekały się zasłoikowania.
Mus jabłkowy na ciepło smakuje wybornie. I chyba
najbardziej wolę spożywać go właśnie na ciepło.
Jak ciepłą szarlotkę ;)
Jabłka robią się słodsze, gruszki dojrzewają w domu...
ja rozpływam się razem z nimi.
   Ostatnio brakuje mi czasu na pisanie. I bloga, i poezji,
i wszystkiego. O czytaniu nie wspominając.
Jesień postraszyła już zimnem, deszczem,
a kolorowe liście w słońcu wyglądają znacznie lepiej.
Żółcie, pomarańcze z czerwienią - mienią się jak złoto.


Jesień w lesie


Błądzę po lasu gęstwinie stubarwnej

i tonąc w liści więdnących palecie
czuje się w kręgu baśni starodawnej,
od której bije trzytysiąclecie.

I na gałęziach, w których jesień kona,
pośród agonii kolorów tysięcy
widzę złociste włosy Absalona
jakem oglądał w biblii dziecięcej.
   Leopold Staff

   Niebawem święto zmarłych.
Ludzie pędzą na cmentarze. Sprzątają,
wycierają, sadzą, a co niektórzy przesadzają. Ech...
Ja te porządki odkładam na lepszą pogodę.
Może doczekam i nie mam tu na myśli przyszłej wiosny.
   Ostatnio listopad to dla mnie miesiąc niezbyt
przyjazny. Złe wspomnienia mam.
Mimo wszystko nie poddałam się.
Jeszcze nie. Jak wrzesień był słoneczny, ciepły,
rozmarzony, tak październik jest zapłakany i zimny.
Rzadziej mglisty. Aczkolwiek poranne i wieczorne
mgły lubię. Są jakieś takie tajemnicze, mroczne,
niejednoznaczne.
   Tyle na dziś, bo obiad, kolacja same się nie zrobią,
a i trzeba trochę pochodzić ;) po mieście,
po ścieżkach, po liściach, po jesieni tej jesieni.


Eva

poniedziałek, 03 października 2016

Być radosnym, dobrze czynić i wróblom pozwolić ćwierkać - to najlepsza filozofia.

   św. Jan Bosko

Eva

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37