Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
środa, 27 lipca 2016

Dziś kulinarnie.
Na kolację polędwiczka wieprzowa.
Pieczoną, podałam z sosem z czerwonej porzeczki.



Letnia bryza czeka już tylko na wylanie galaretki.
Super ciasto z jogurtową masą i świeżymi owocami,
u mnie: borówki amerykańskie i czerwone porzeczki, skryte pod
galaretką. Zwieńczenie kolacji.

Na jutrzejszy obiad leczo...aromat niósł się po całym domu.
Wzięło mnie dziś na pichcenie, niemal jak przed świętami.
Ufff....po burzy zrobiło się chłodniej. Jest czym oddychać,
jak to mawiają. Więc i jeść się zachciało...


Dobrego wieczoru życzę :)

Eva

wtorek, 26 lipca 2016

***(przyjmuję...)

przyjmuję doświadczenia

dotykam z pokorą…

znoszę ból cierpienia

pogardę rozrywającą pustkę

i niemoc

buntuję się po stokroć

i rozrastam na nowo…

 
Eva

wtorek, 28 czerwca 2016



Przeliryczny tekst!!!
Wprost nie potrafię dziś nie słuchać.
Ujmujący dobór słów, muzyka i wykonanie.
Pozwolę sobie zacytować nawet:

Kilka słów o nas



Mówiłeś żeby mieć nadzieję,
choćby i z piasku usypaną.
A ja mówiłam, że się zmienię,
n
a przekór wszystkim twoim planom.

W twoich oczach bez koloru świat
w
drugą stronę się obracał
Ty raczej unikałeś sporów,
a ja
musiałam do nich wracać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mówiłeś zadbaj o marzenia,
przypnij je wszystkie do sukienki.
Po kilku wiosnach i jesieniach
będą w zasięgu twojej ręki.

Pamiętam świat twój czarno-biały
i te żelazne twoje nerwy.
Ty miałeś na nas jakieś plany,
a ja mieszałam w nich bez przerwy.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać...

   Bartek Królak
Eva

środa, 15 czerwca 2016

   Można by pomyśleć, że porzuciłam pisanie bloga.
Otóż nie! Jeszcze nie. Czas, jak zwykle chodzi o czas.
Praca, zmiana zmian itp.
Ledwo zaczął się sezon truskawkowy, a już mówią, że się kończy.
Korzystam więc z ostatnich...i jem, jem do obłędu.
Podobno dziś Święto Wolnych Książek.
Przyznam się, że pierwszy raz słyszę ;)


Głośna jutrznia

Najpierw znika letni firmament
cicho bezszelestnie. Ostatni czarter
mija Kasjopeę. Na nieboskłonie blednie
umowny gwiazdozbiór.

Ginący mrok wyznacza trasę ucieczki.
Predator-jeż zapadł w gęstwie nawłoci
cienie rozpełzły się po kątach.

W bezkres nocy zewsząd wlewa się
nieuchronny przedświt.
Opary ponad wilgotnym
trawnikiem. Odwieczny jaśmin atakuje nozdrza
lilie zdają się konkurować z pachnidłem
od Laury Biagiotti.

Z bezczasu wyrywa mnie poszczekiwanie
psów. Narasta ptasi rwetes.
Poranne wrzenie światła hałaśliwa jutrznia.

Między forsycją a winogradem na północnym
wschodzie - jak Bóg przykazał - różowieją zorze.

Dzień któremu patronuje Jan Chrzciciel
budzi się do życia. Zmysłowe ognie Kupały
dawno już pogasły. Magia zaprzeszłych chuci
nie ma mocy sprawczej.

Owszem, w czerwcu najpiękniej w ogrodzie
Ludwiki. Starodawne zaklęcia wprawiają w sentyment:
zwierz w kniei dotkliwa światłość nad archipelagiem
lecz mimo ludzkich starań
paproć nie rozkwitnie.
   Waldemar Żyszkiewicz

Eva

poniedziałek, 16 maja 2016

Dziś już poniedziałek. Kolejny z wiosennego kalendarza.
Spektakl w TV - nieciekawy, to sobie darowałam.
Ale maja w maju - darować sobie nie można ;)
Tymczasem...

Maj

 

Z czarnego cylindra
wyciąga garście kwiatów.
Coraz zieleniej.
Planty
obejmują miasto Kraków.

 

A w mieście siostra
nieduża, wąska,
garście uśmiechów zawiesza
na brunatnych gałązkach.
Coraz zieleniej,
coraz tkliwiej.

 

Mężczyźni przystają,
odurzone milkną ptaki
i deszcz
tak się w jej oczy zagapił,
że spadł,
bo myślał, że to niebo.

   Halina Poświatowska

Eva

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36