Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
wtorek, 11 października 2016

  Taka jest właśnie jesień. Piękna, kolorowa, zimna, zapłakana.
   Po kuchni niesie się zapach ostatnich konfitur.
Dynie i śliwki doczekały się zasłoikowania.
Mus jabłkowy na ciepło smakuje wybornie. I chyba
najbardziej wolę spożywać go właśnie na ciepło.
Jak ciepłą szarlotkę ;)
Jabłka robią się słodsze, gruszki dojrzewają w domu...
ja rozpływam się razem z nimi.
   Ostatnio brakuje mi czasu na pisanie. I bloga, i poezji,
i wszystkiego. O czytaniu nie wspominając.
Jesień postraszyła już zimnem, deszczem,
a kolorowe liście w słońcu wyglądają znacznie lepiej.
Żółcie, pomarańcze z czerwienią - mienią się jak złoto.


Jesień w lesie


Błądzę po lasu gęstwinie stubarwnej

i tonąc w liści więdnących palecie
czuje się w kręgu baśni starodawnej,
od której bije trzytysiąclecie.

I na gałęziach, w których jesień kona,
pośród agonii kolorów tysięcy
widzę złociste włosy Absalona
jakem oglądał w biblii dziecięcej.
   Leopold Staff

   Niebawem święto zmarłych.
Ludzie pędzą na cmentarze. Sprzątają,
wycierają, sadzą, a co niektórzy przesadzają. Ech...
Ja te porządki odkładam na lepszą pogodę.
Może doczekam i nie mam tu na myśli przyszłej wiosny.
   Ostatnio listopad to dla mnie miesiąc niezbyt
przyjazny. Złe wspomnienia mam.
Mimo wszystko nie poddałam się.
Jeszcze nie. Jak wrzesień był słoneczny, ciepły,
rozmarzony, tak październik jest zapłakany i zimny.
Rzadziej mglisty. Aczkolwiek poranne i wieczorne
mgły lubię. Są jakieś takie tajemnicze, mroczne,
niejednoznaczne.
   Tyle na dziś, bo obiad, kolacja same się nie zrobią,
a i trzeba trochę pochodzić ;) po mieście,
po ścieżkach, po liściach, po jesieni tej jesieni.


Eva

poniedziałek, 03 października 2016

Być radosnym, dobrze czynić i wróblom pozwolić ćwierkać - to najlepsza filozofia.

   św. Jan Bosko

Eva

środa, 27 lipca 2016

Dziś kulinarnie.
Na kolację polędwiczka wieprzowa.
Pieczoną, podałam z sosem z czerwonej porzeczki.



Letnia bryza czeka już tylko na wylanie galaretki.
Super ciasto z jogurtową masą i świeżymi owocami,
u mnie: borówki amerykańskie i czerwone porzeczki, skryte pod
galaretką. Zwieńczenie kolacji.

Na jutrzejszy obiad leczo...aromat niósł się po całym domu.
Wzięło mnie dziś na pichcenie, niemal jak przed świętami.
Ufff....po burzy zrobiło się chłodniej. Jest czym oddychać,
jak to mawiają. Więc i jeść się zachciało...


Dobrego wieczoru życzę :)

Eva

wtorek, 26 lipca 2016

***(przyjmuję...)

przyjmuję doświadczenia

dotykam z pokorą…

znoszę ból cierpienia

pogardę rozrywającą pustkę

i niemoc

buntuję się po stokroć

i rozrastam na nowo…

 
Eva

wtorek, 28 czerwca 2016



Przeliryczny tekst!!!
Wprost nie potrafię dziś nie słuchać.
Ujmujący dobór słów, muzyka i wykonanie.
Pozwolę sobie zacytować nawet:

Kilka słów o nas



Mówiłeś żeby mieć nadzieję,
choćby i z piasku usypaną.
A ja mówiłam, że się zmienię,
n
a przekór wszystkim twoim planom.

W twoich oczach bez koloru świat
w
drugą stronę się obracał
Ty raczej unikałeś sporów,
a ja
musiałam do nich wracać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mówiłeś zadbaj o marzenia,
przypnij je wszystkie do sukienki.
Po kilku wiosnach i jesieniach
będą w zasięgu twojej ręki.

Pamiętam świat twój czarno-biały
i te żelazne twoje nerwy.
Ty miałeś na nas jakieś plany,
a ja mieszałam w nich bez przerwy.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać...

   Bartek Królak
Eva

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36