Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
poniedziałek, 26 listopada 2012

   Zdrada to przeciwstawienie się dotychczasowym,
uprzednio ustalonym i uznawanym, czy też
wyznawanym zasadom i normom. To zerwanie nici
łączącej dwoje bliskich sobie ludzi i pozostawienie jednego
z nich w materii balastu. Ale zdrada nie zawsze wynika
z chęci zmiany życia. Może być chwilowym odejściem od
monotonnego bycia z kimś, zaakcentowaniem poczucia uwagi
tej drugiej osoby, czy też czystym zaspokojeniem fizycznego
aktu miłości.
Zdrada jest zawsze potępiona. Nie słyszałam dotąd, ażeby
ktokolwiek uznał zdradę za coś w rodzaju zmiany potrawy
w jadłospisie.
Kiedy zdradzają mężczyźni, mówi się, że to wina kobiety,
z którą to niby jest. Jeśli natomiast zdrady dopuszcza
się kobieta – uznawane jest to za czyn niemoralny.
Zostaje oceniona i gdyby można - wyrzucona ze społeczeństwa.
Bez możliwości obrony, ma żyć ze stygmatem grzesznicy
i jedynego winowajcy. Nikt nie zadaje sobie pytania
dlaczego doszło do tej zdrady. Nikt nie próbuje tłumaczyć
motywów takiego postępowania. Wyrok wydany, a kara
bywa dotkliwa.
Kobieta może zdradzać swojego mężczyznę, ponieważ ten
nie obdarza jej swoją uwagą, uczucia bywają mniej spotęgowane,
on twierdzi, że jest zmęczony po pracy i zasypia zaraz po obiedzie
lub przed telewizorem.
Mężczyzna zdradza, bo szuka nowych wrażeń. Zdarza się,
że jest pod wpływem, nie panuje nad sobą i hamulce moralne
puszczają.
Niewątpliwie winni są oboje. Ona i on. Nie ma tu podziału na to,
kto bardziej, częściej, na czarne i białe.
   Wspólne rozmowy zostały w sferze zakurzonej przeszłości,
odłożonej na najwyższą z półek. Zapomniane przysięgi
nie mają znaczenia, a przecież zwykły dialog pomiędzy ludźmi,
ustalenie priorytetów, tego co, każdy uzna za ważne i dotarcie
do obopólnego wniosku, może przynieść zdumiewające rezultaty.
Wgląd w samego siebie i odnalezienie, to sztuka nie byle jaka.
Ci, którzy ją odkryli są bogaci; ci, którzy odpuścili – martwi za życia.

Eva

piątek, 23 listopada 2012

 

 

http://roznoscidlaprzyjemnosci.blogspot.com/2012/11/jezeli-marzniecie.html



Eva

środa, 14 listopada 2012


 

RAZ, DWA, TRZY JESIEŃ!

 

jabłko, gruszka…

stop!

to nie dziecinna wyliczanka.

 

paznokcie zdobię krwawym kolorem

w tę zimnem opatuloną, niechcianą porę,

aby już od koniuszków było cieplej.

 

szalem owijam swoją szyję,

by nie czuć bezdusznych podmuchów.

 

jesień dąży do wybuchu

zielonych liści,

złotem lecących z krateru drzew.

 

muszę złączyć w całość

potłuczonego anioła,

płaczącego rzewnie z parapetu.

 

globalny smutek,

spowiedź ciszy

trwa.
   Eva

 

Eva

poniedziałek, 05 listopada 2012

   Kiedy pierwszy raz usłyszałam o filmie „Sala samobójców”, to wyobraziłam sobie
szpitalne perypetie tych, którzy targnęli się na swoje życie. Jednak, gdy go
obejrzałam, moje pierwsze wyobrażenia prysły jak mydlane bańki.

   Fabuła filmu osadzona jest w ówczesnym świecie.
Przedstawia tragiczną historię młodego chłopaka i jego rodziny.
Rodzice piastujący ważne stanowiska, którym brakuje
czasu na życie poza pracą, zaślepieni pogonią za wygodnym, salonowym życiem,
nie dostrzegają problemów, z jakimi boryka się ich dziecko.

   Dominik na studniówce, która ma być wstępem do matury,
wraz ze szkolnymi kolegami, są pełni niedojrzałych pomysłów, które
bez skrupułów realizują i uwieczniają telefonem komórkowym.
Po czym w równie nieprzemyślany sposób publikują nagranie
na jednym z najbardziej znanych społecznościowych portali, otrzymując
przychylne opinie.
Główny bohater uczęszcza na zajęcia sportowe razem ze swoim
szkolnym kolegą Alexem. Podczas walki, przy bliższym kontakcie z nim,
doznaje erekcji, co niestety nie uchodzi uwadze Alexa.

  Chłopak zostaje społecznie napiętnowany, odrzucony i wyśmiany przez
swoich kolegów.
Codzienne szkolne doświadczenia i kąśliwe uwagi,
przedstawiają Dominika, jako człowieka o odmiennej orientacji seksualnej,
co nie jest w jego kręgu znajomych do przyjęcia.
Brak akceptacji, powoduje wyizolowanie się z własnego życia głównego
bohatera.

   W domu Dominik zamyka się w swoim pokoju, próbując
walczyć z myślami i samym sobą.
Logując się do Sali Samobójców, poznaje dziewczynę, która ma podobne
przeżycia i problemy. Szybko znajduje u jej boku pocieszenie.
Fascynacja jej osobą i światem, jak w komputerowej grze, przenosi
Dominika w sferę niespełnionych marzeń. Wspólne wycieczki,
bycie razem, potęgują jego uczucia do dziewczyny.

   Dominik od wielu miesięcy nie opuszcza swojego pokoju, prawie nie je.
Chłopak pogrążony w wirtualnym świecie, tęskni za prawdziwym życiem.
Namawia Sylwię do opuszczenia domu i spotkania się w realnym świecie.
Ona odrzuca jego propozycję, uważając, że ma wszystko czego potrzebuje,
a ewentualne spotkanie się, może tylko wszystko skomplikować.
Od jakiegoś czasu dziewczyny nie ma w Sali Samobójców.
Chłopak się niecierpliwi, wychodzi z pokoju.

   Zadając cierpienie najbliższym, Dominik już pogrzebał sam siebie.
Interwencja rodziców okazuje się zbyt późna.

   Czy  w dzisiejszym świecie, w dobie wszechobecnego
rozwoju technicznego jest miejsce na tolerancję?
Wszelkie innowacje w każdej dziedzinie
życia i nauki wciąż nie konstruują pomyślnych rozwiązań.
Porozumienie nie może zostać osiągnięte, gdy się nie probuje zrozumieć
i nie słucha wszystkich stron.

   Każda taka akcja zostanie zbombardowana już na starcie.
Niemoc, bezradność rodziców i samych dzieci jest ogromnie przytłaczająca.
Często nie widząc sensu, drogi wyjścia, dochodzi do
autodestruktywnych sytuacji i nikt nie może pomóc, gdy ta
pomoc jest odrzucana.
Kiedy pragnienie, by rola człowieka się skończyła, na
chwilę wstrzymała oddech, jest większe niż cokolwiek innego.

   I jakby to sam Shakespeare skwitował:
„to be or not to be” – za wszelką cenę.


Eva

czwartek, 01 listopada 2012