Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
sobota, 23 listopada 2013

   Zamknięci. Często na kilka ładnych lat, na pół życia. Myślą, jak wielu,

potrzebują jak my, żyją jak my i czują podobnie do nas.

Jest w nich życie, jest adrenalina, jest natłok myśli i musi być ich upust,

a że różnie odreagowujemy sytuacje życiowe, to i różny nas spotyka los.


Tak jest z osadzonymi. Więzień to też człowiek! Ma rodzinę, życiowego

partnera, dzieci.

   
   Podczas zajęć z więźniami

(różna forma terapii – tu przez poezję, twórczość różnoraką),


miałam okazję poznać ich bliżej, nie zamykali się, wręcz przeciwnie.

Byli wzruszeni. Ba!


Poruszeni tak bardzo, że chętnie mówili o swoich przeżyciach,

nawet tych trudnych.

Czytając wspólnie wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej

„Stara kobieta” :


Zmęczona, ledwie idzie,
na kiju się opiera,
przejechana przez życie
jak przez złego szofera.
Oblicze jej pocięte,
jak gdyby ostrym mieczem,
wśród naszych młodych twarzy
zawiewa średniowieczem.
Jest złamana, pogięta,
pocięta, poorana,
i tylko jej kobiecość
to zagojona rana”,

najczęściej mówili o własnej matce, o jej cierpieniu i zmaganiu się

z tym, że syn odsiaduje wyrok. Pamiętam jak jeden z uczestników

zajęć płakał, gdy słowa wiersza przypomniały mu jego mamę,

ale mówił przez łzy o niej. Mówił ciepło, nie przestawał.


Miałam dla nich kilka różnych tekstów. Na gitarze przygrywał nam

więzień, który tylko w taki sposób brał udział w zajęciach.

Wszystkie jednak utwory wzbudziły w każdym z nich odczucia.


Gdy przygotowywałam się do tych zajęć, nie byłam przekonana,

co do ich powodzenia.


Jakiegokolwiek! A tu niespodzianka. Wielu osadzonych chciało

rozmawiać, dzielić się swoim życiem, jak opłatkiem.

Nawet znalazł się jeden pan, który sam coś pisał i zechciał


mi pokazać swoje teksty.

  
   Zadać sobie można pytanie czy oni-więźniowie nie odczuwają

niczego, czy może jednak czują za bardzo i stąd ich problemy?

Reakcje nieadekwatne do sposobu postępowania,


wymierzone zbyt sadystycznie i często nieproporcjonalnie

do bodźca.


Dlaczego tak się dzieje? Czy nie potrafią panować nad sobą

aż tak bardzo?

  
   Czy na stykach nerwów przewodzenie jest za silne, a może

nazbyt kiepskie?


Niemniej jednak często przypadek czyni nas winnym i nic nas

nie usprawiedliwia.


Bywają wspaniali ludzie, ale i tacy zmęczeni już. Zgorzkniali,

zawzięci, ale też czują.


I choć nie chcą tego aż tak uwidocznić – mimo wszystko czują.


Takie doświadczenia zostawiają ślad w każdym z nas.

Niezależnie od lat zapisanych w wyroku, niezależnie od pozycji

społecznej czy materialnej. Najważniejsze, że osadzeni

(wielu z nich!) chce współpracować, chce kontaktu z zewnątrz.

Nie tylko doraźnie, ale jak sami mówili „chcą tej systematyczności”,

jakiegoś zainteresowania każdym z nich.

Wszyscy na to zasługujemy,bo być zamkniętym w małej

puderniczce pod ciepłą kołderką, tak naprawdę odczuwa się zimno.


Czasami jest zbyt zimno, by zauważyć gorące wnętrza.


Eva

czwartek, 14 listopada 2013

Obcy zapach

W czasie
kiedy można wszystko
gdy cenzura już nie obowiązuje
człowiek swój język sam zawiązuje
na supeł gruby
nie do rozwiązania.

Teraz
kiedy taka wolność
prawie bezgraniczna
znajdują się tacy
którzy ograniczać by chcieli
nawet samych siebie
nie zapominając o innych.

Dzisiaj
trzeba nauczyć się
"wąchać czas"
zdarzenia wokół ciebie
to zwykłe pozory
teraz
gdy cenzura nie ma już znaczenia
wciąż mydlą nam oczy
rzeczywiste złudzenia.

Z antologii "Harmonia dusz..."

Eva

czwartek, 07 listopada 2013

A w oczach ciemnych
cała głębia melancholii.
   Gabriela Zapolska



Dokoła tej walki tragicznej
nieokreślenie stoją całe teorie krzyży
aniołów smukłych z równo
rozportartymi skrzydłami.
   Gabriela Zapolska

W każdej istocie tkwi jakaś
uśpiona dobra struna,
która zadrga pod odpowiednim dotknięciem.
   Z. Hartingh

Życie?
Ciężki kwadrans, złożony z uroczych chwil.
   Gay de Maupassant


Eva

środa, 06 listopada 2013



***
gdy nie było wiatru
(który głaszcze i uspokaja)
co o miłości wiedziałyby drzewa
nieruchome proste
wpłatałyby monety gwiazd
w gałęzi uczesane włosy

a tak
w namiętnych zgięciach
drzewa
księżyc zdzierają z nieba
tańczą tańczą szaleńczo
klaszczą rękoma liści
zmęczone
mdleją na stoku góry
i więdną
   Halina Poświatowska

Jesień
Słońce nietowarzyskie
przez mgły lotną pianę
lśni na wpół nieobecne,
jakby zakazane.

Jaskółki, szyjąc przestrzeń
igłami świergotu,
zarzucają na siebie
lasso swego lotu.

Ospały powiew, orząc
staw w bruzdy i skiby,
w sieć zmarszczek wodnej szyby
złowił wszystkie ryby.
   Leopold Staff
Eva