Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
środa, 19 listopada 2014

   Ktoś kiedyś o nie miękkim imieniu obiecał mi teatr.
Teatr nie na wiosnę, ale jesienny.
Dramat pisał się sam.
Zimny deszcz wypłukał marzenie w niespełnienie.
Dziś, choć mijamy się bardzo rzadko,
ja tylko wspominam i poznaję,
ja tylko pamiętam.
Przeklęty autobus 22...
i choć godzina odjazdu przesunięta przez czas,
gdyby kierowca pomylił drogę...
może nie byłoby obietnic bez pokrycia.


Eva

piątek, 14 listopada 2014

Tytuł: Dlaczego kierowcy ciężarówek 
           z drewnem wstają wcześniej niż adepci Zen
Autor: Gary Snyder




   Poezja Gary'ego Snydera ma być niby ekologiczna.
On sam niby ""senator dzikiej natury"
i "ekowojownik".
W jego poezji można szukać wszystkiego.
Niektóre wersy owszem,
coś a la obcowanie z naturą,
dobitne przekazanie treści i obrazu.
Ja osobiście mam odmienne wrażenie.


Cartagena


Deszcz i grzmoty, ulice zalane wodą,
tańczymy z Indiankami w barze,
woda po kolana,
najmłodsza opuszcza sukienkę i pląsa
naga po pępek,
duży Murzyn pomocnik pokładowy
kotłuje się z dziewczyną na krześle.
Sukienka podjeżdża jej na oczy,
coca-cola, rum i deszczówka wszędzie na podłodze,
Oślepiające światło, pijany przetaczam się przez sale,
wrzeszcząc: Cartagena! Brudne miłości!
I szlocham nad losem indiańskich dziwek
młodszych ode mnie, a ja miałem wtedy
osiemnaście lat.
Człapałem za resztą załogi po mokrych chodnikach
w sandałach kupionych na straganie,
dotarłem z powrotem na statek, o świcie
byliśmy już daleko na morzu.

   Gary Snyder
   Kolumbia 1948-Arabia 1958
   Z tomiku "Dlaczego kierowcy ciężarówek
   z drewnem wstają wcześniej niż adepci
   Zen"

   Przełożył Adam Szostakiewicz

Już niedługo receznja "Perfum Prowansji".
Eva

czwartek, 06 listopada 2014



"Te parę wierszy,
one mi tylko
przepustką do nieba...

A jeśli uznasz,
że coś nie tak,
wtedy nie mnie
lecz wierszom
moim przebacz"
   Adam Ziemianin

Eva