Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
piątek, 30 marca 2012

    Była zbuntowaną dziewczyną o charakterystycznej urodzie. Nie za wysoka, chuda o czarnych oczach. Pierwsze lata dzieciństwa spędziła na wsi.
Podczas miejskich odwiedzin, czas spędzała na dokuczaniu innym. Pociągając inne dziewczynki za piękne warkocze, miała niezły ubaw, a gdy zwracano uwagę jej babci, jak to wychowuje córkę, z radości piszczała.

Awans zawodowy tatusia sprawił przeprowadzkę do miasta, gdzie dalej dorastała.
    Mijały dni, lata, a jej upór i agresja przybierały w ciężarze.
Nie słuchała nikogo.
Żyła, tak jak chciała.
Lat szkolnych zapewne żadne z koleżanek i kolegów nie wspomina dobrze, dzień z nią w roli głównej, to typowy dramat. Była wszędzie tam, gdzie czaiło się zło, gdzie kusiły szemrane sprawki i żaden przy zdrowych
zmysłach nie pakowałby się w te sytuacje dobrowolnie.
Każda lekcja, oddzielana szkolnym dzwonkiem przynosiła ból. Był tak mocny, że sprawiał przykrość wszystkim z klasy, a i nauczyciele nie przechodzili bez komentarza. 

    Strach, płacz i niepokój były towarzyszami jej szkolnych kolegów. Nikt nie wiedział jak było naprawdę. Jakie musiała znosić upokorzenia, wyzwiska, obelgi pod swoim adresem od sąsiadów. Mściła się w podzięce za
swój los na innych.
Zjawisko jumy było jej znane z autopsji. Miała w owym czasie podwórkowe
koleżanki, przekraczające wszystkie granice. Dosłownie. Dobra passa nie trwała jednak
w nieskończoność.
Doświadczenia zwrotne okazały się brakującym ogniwem. Odcisnęły wieczny ślad w jej dotychczasowym życiu.
    
W szkolnych murach miała jedną, wierną koleżankę, która nie podzielała
tego, co robi, ale towarzyszyła jej w tych oświatowych bojach. Może ze
strachu przed odrzuceniem, może bardziej ze strachu przed nią samą,
zwyczajnie się z nią trzymała.
Kłótnie wszczynała wszędzie tam, gdzie mogła coś zyskać, nawet kosztem uczuć innych osób.
Nigdy nie brała pod uwagę, tego, co ktoś pomyśli, powie, bo i tak spłynęło to po niej, jak po kaczce woda.
Mówili, że wzrokiem przeszywa na wskroś, jakby chciała zajrzeć
i rozerwać wnętrze ludzkie. Kto tylko raz spojrzał jej w oczy, już nigdy więcej nie powtórzył spojrzenia w sam głąb zła.
Emocje, które temu towarzyszyły, były tak silne, nie zbadane przez
większość uczniaków, że chcieli dowiedzieć się, co jest dalej. Każdy kto
spróbował zajrzeć głębiej, kończył jak nie dobity motyl
wytrwale poruszający skrzydłem.
   
Podstawówkę kończyła w zapomnianym systemie ośmioklasowym.
Przejście
z drugiego piętra szkoły na wyższy poziom, to czas, na który czekali wszyscy.
Nowe lekcje, każda w innej klasie, nowe twarze nauczycieli. I to wszystko ze zmianą cogodzinną.
Migracje starszych kolegów i koleżanek, ruchome piętra,
rozmowy w długich korytarzach, wszystko to ją fascynowało. Lubiła obserwować.
Wzrost starszych kolegów podziwiała z poziomu mrówka-słoń.
To była nowość dla tych, którzy opuszczali wczesnoszkolne ściany klas. 

    Dzień jak co dzień. Od czasu do czasu ubarwiany szkolną zabawą
i wrzeszczącymi dzieciakami.
Klasa szósta. Tu nastąpił przełom.
Do klasy dołączyła nowa koleżanka. Przyjechała z innego województwa.
Dla małomiasteczkowych ludzi, to jakby odwiedził ich ktoś z innego świata.
Może było w tym wszystkim coś innego, nowego, coś pociągającego,
ale wiedziała, że jest to na chwilę. Wiedziała, że pierwszy zachwyt kiedyś minie.
Koleżankę porzucą, jak wykorzystany, stary przedmiot i powrócą do szukania nowych punktów zaczepienia.
   
Wreszcie przyszedł czas na jej kolej. Słuchała historii nowej, analizowała, zapamiętywała wszystko to, co jej opowiadała. Musiała się dobrze przygotować, by móc w odpowiedniej chwili to wykorzystać.
Kilka miesięcy później, zła uratowała ją od zmiany klasy, do czego namawiała ją inna, wyniosła uczennica.
Zdziwiła się, że tak łatwo jej poszło przekonanie nowej do swojej racji. Wszystko poszło sprawnie i bez większego wysiłku. 

     Przygotowania do wiosennego korowodu szły pełną parą. Na lekcjach
wszyscy szykowali stroje dla paradujących. Ubaw był niezły.
W końcu obowiązkowe zajęcia zostały oficjalnie odwołane.
Klasa „c” należała do grzecznych. Na lekcjach, rzadko kiedy dokuczała czy przeszkadzała.
Nauczyciele dziwili się, że można słyszeć bzyczenie muchy podczas lekcji
z nimi, mogli więc bez przeszkód prezentować swój cały pedagogiczny talent.
„C” do omnibusów nie należała. Owszem znaleźli się tacy, którym wszystko
przychodziło
z zadziwiającą łatwością, zostali za to nagrodzeni, ale raczej
klasa lokowała się w przedziale tych przeciętnych.
Dających jeszcze radę.
   
Etap wstępu do nauki krytycznej dobiegał końca. Szykował się bal zakończeniowy.
Nawet zła zastanawiała się jaką ma wybrać dla siebie szkołę, a trzeba
przyznać, że wyniki
w nauce w jej przypadku zadziwiające nie były.
Wybór padł na przyzwoite w mieście technikum.
W czasie szeroko zakrojonych przemian, zdążyła się na dobre
zaprzyjaźnić
z nową, jej wierna towarzyszka też jej nie odstępowała,
choć miewała symptomy rewolucji, to jednak nie zdołała prowadzić dłuższej wojny.
Wsparcie innych okazało się niczym sekundowe naliczanie. Zła, przekonała
do nowej siebie żeńską część klasy, choć może nie do końca;
męskiej -  tak się dała we znaki, że postanowili raczej trwać
w uzasadnionym zresztą przekonaniu, iż
„ małpa choćby w jedwabiach, to małpą zawsze pozostanie”.
Zaczynać nową bitwę w tej sprawie nie było najmniejszego sensu.
Zostało więc po ich myśli, jak sami chcieli.

 

 

Eva

czwartek, 29 marca 2012
wtorek, 27 marca 2012
Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Teatru. Ten dzień ma swoje korzenie w roku 1961, gdzie to w Paryżu otwarto Teatr Narodów (27.03.1957r.).
poniedziałek, 26 marca 2012

 

            Generacja „Y” to wszyscy ci, którzy urodzili się pomiędzy 1976-1982r. a 1990-2001r. (2003).
Po raz pierwszy nazwa „Generacja Y” pojawiła się w amerykańskim czasopiśmie Advertising Age w 1993r.
Synonimami tego pojęcia są „Pokolenie Milenium” czy „Następna Generacja” (Next Genaration).
Czym się charakteryzuje Generacja „Y”? Jakie ma predyspozycje, cele i wartości?
Czy jest bardziej przystosowana do życia w istniejącym świecie od poprzedniej?

            Generacja „Y” to ludzie żyjący w szybkim świecie, z dostępem do Internetu na każdym kroku.
Mogą na bieżąco komentować wydarzenia ze swojego życia, chwalić się osiągnięciami i równie mocno tuszować niepowodzenia.
Świetnie dopasowują się do otaczającej ich rzeczywistości, potrafią niemalże
w mgnieniu oka opanować coś, co jest im nieznane w świecie nowinek.

FAKT: To pokolenie cechuje silna pewność siebie, duża doza tolerancji i prawie zero krytyki otaczającego ich świata.
Jakość ich życia musi plasować się na lokacie szczytowej, ewentualnie tuż pod nią, ale nigdy nie zadowoli ich małostkowość i ograniczenie.


FAKT: Poszukują doznań, które umożliwią im osiągnięcie wysokiego poziomu adrenaliny.
Milenium nie jest jednak nie wyedukowane. Wbrew przeciwnie. Ciągle się dokształcają i szkolą, aby nie pozostawać w cieniu.
Kochają wszystko co nowe i jeszcze mało znane.


MIT: Nigdy nie dadzą się zaszufladkować, bo to ograniczyłoby ich dalszy rozwój.
Sami wyznaczają sobie cele i skrupulatnie do nich dążą. Wolny rynek to dla nich ocean bez dna.

FAKT: Odrzucają istnienie wszelakich autorytetów. Uważają, że sami mogą nimi być.
Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że: „jeśli nie ma cię na facebooku, to znaczy, że nie istniejesz”, jako ich motto życiowe.
Żyją bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.


FAKT: Nie odróżniają tego, co wypada, a co nie. Savoir-vivre to dla nich sztuka nie potrzebna i renesansowa.

FAKT: Listy znają tylko w formie e-mailowej. Na widok wiecznego pióra drży im każdy palec.
Za pole do popisu uznają tylko klawiatury.

MIT: Ich potencjalny pracodawca jest zawsze „na chwilę”. Uważani są za niegodziwych, mało koleżeńskich czy niemoralnych.
Skupiają się raczej na tym co tu i teraz, a nie co będzie potem.

FAKT: Wartości, jakimi kieruje się w życiu Pokolenie „Y”, są inne, niż pokoleń dotychczasowych. Rodzina, miłość, stabilność życiowa czy niezależność, to zrzucane na dalszy plan punkty ich życia. Mogą sobie nie poradzić w prawdziwym życiu.
Często zamieszkują wraz z rodzicami, a opuszczenie rodzinnego gniazda, to jak skazanie ich na egzystencjalną niewolę.

            Podsumowując Pokolenie „Y” jest na pewno interesujące, ale czy przyniesie pozytywne skutki dla samych siebie - śmiem wątpić.
Jego zamknięta struktura w relacjach z innymi członkami społeczeństwa, może nieść za sobą ryzyko częstych nieporozumień, sprzecznych informacji,
co w konsekwencji doprowadzić może do konfliktu pokoleń.
Nowo wygenerowany, zmodernizowany system wartości będzie się różnił
w każdym calu. Postrzeganie pewnych spraw może okazać się kłopotliwe zarówno dla nich samych, jak też większości społeczeństwa. 
            Przedstawiciele Generacji „X” powinni umożliwić temu pokoleniu poznanie świata ich rodziców, dziadków, bo to czas równie wart poświęcenia uwagi, jak ten, w którym przyszło im dorastać. Generacja „Y” idzie wraz z globalnym postępem,
nie może jednak zapomnieć o dokonaniach swoich przodków. Byłby to cios dla całej historii.


Eva

sobota, 24 marca 2012

Minął kolejny piękny dzień.
W ogrodzie posiane kwiaty i nowalijki.
Po uroczych krokusach i przebiśniegach,
zakwitły szafirki i zaraz będą żonkile i tulipany.
Oko cieszy też tląca się w dali forsycja.
Pierwsze wiosenne porządki też już poczynione.
Te najcięższe.

Dziś w nocy następuje zmiana czasu zimowego na letni.
Nie zapomnijcie więc przestawić swoich zegarków!

Mam nadzieję, że z tego powodu nie popsuje się nikomu
humor, wszak za oknem cudowna aura.

Jutro niedziela, dla niektórych dzień błogiego odpoczynku,
dlatego proponuję kolejny mój wiersz (tak do refleksji):




Spacer

Spaceruję deptakiem.
Mijam z przejęciem każdą ławkę,
z zastanowieniem spoglądam na siedzących.
Matki z dziećmi
karmiącymi gołębie,
nadworni trunkowie
wyczekujący okazji,
ja pośród nich
przyglądająca się,
z głową pełną wyobraźni...
  Eva



 
1 , 2