Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
wtorek, 28 czerwca 2016



Przeliryczny tekst!!!
Wprost nie potrafię dziś nie słuchać.
Ujmujący dobór słów, muzyka i wykonanie.
Pozwolę sobie zacytować nawet:

Kilka słów o nas



Mówiłeś żeby mieć nadzieję,
choćby i z piasku usypaną.
A ja mówiłam, że się zmienię,
n
a przekór wszystkim twoim planom.

W twoich oczach bez koloru świat
w
drugą stronę się obracał
Ty raczej unikałeś sporów,
a ja
musiałam do nich wracać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mówiłeś zadbaj o marzenia,
przypnij je wszystkie do sukienki.
Po kilku wiosnach i jesieniach
będą w zasięgu twojej ręki.

Pamiętam świat twój czarno-biały
i te żelazne twoje nerwy.
Ty miałeś na nas jakieś plany,
a ja mieszałam w nich bez przerwy.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać.

Mnie stale wkurzał ten twój spokój
i ciągle chciałam pójść do kina.
A ty wolałeś siąść w półmroku
i czytać setny raz Tuwima.

Ty całe życie miałeś pewność,
a ja się śmiałam z niej przez lata.
A dziś dziurawą mam codzienność
i nie potrafię jej załatać...

   Bartek Królak
Eva

środa, 15 czerwca 2016

   Można by pomyśleć, że porzuciłam pisanie bloga.
Otóż nie! Jeszcze nie. Czas, jak zwykle chodzi o czas.
Praca, zmiana zmian itp.
Ledwo zaczął się sezon truskawkowy, a już mówią, że się kończy.
Korzystam więc z ostatnich...i jem, jem do obłędu.
Podobno dziś Święto Wolnych Książek.
Przyznam się, że pierwszy raz słyszę ;)


Głośna jutrznia

Najpierw znika letni firmament
cicho bezszelestnie. Ostatni czarter
mija Kasjopeę. Na nieboskłonie blednie
umowny gwiazdozbiór.

Ginący mrok wyznacza trasę ucieczki.
Predator-jeż zapadł w gęstwie nawłoci
cienie rozpełzły się po kątach.

W bezkres nocy zewsząd wlewa się
nieuchronny przedświt.
Opary ponad wilgotnym
trawnikiem. Odwieczny jaśmin atakuje nozdrza
lilie zdają się konkurować z pachnidłem
od Laury Biagiotti.

Z bezczasu wyrywa mnie poszczekiwanie
psów. Narasta ptasi rwetes.
Poranne wrzenie światła hałaśliwa jutrznia.

Między forsycją a winogradem na północnym
wschodzie - jak Bóg przykazał - różowieją zorze.

Dzień któremu patronuje Jan Chrzciciel
budzi się do życia. Zmysłowe ognie Kupały
dawno już pogasły. Magia zaprzeszłych chuci
nie ma mocy sprawczej.

Owszem, w czerwcu najpiękniej w ogrodzie
Ludwiki. Starodawne zaklęcia wprawiają w sentyment:
zwierz w kniei dotkliwa światłość nad archipelagiem
lecz mimo ludzkich starań
paproć nie rozkwitnie.
   Waldemar Żyszkiewicz

Eva