Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
piątek, 19 lipca 2013

Przemiany

Tej nocy mrok był duszny i od żądzy parny
i chabry rozwidnione suchą błyskawicą
przedostał się nagle do oczu tej sarny,
co biegła w las, spłoszona obcą jej źrenicą -
a one, łeb jej modrząc, mknęły po sarniemu.
I chwile zaglądały w świat po chabrowemu.

Mak, sam siebie w śródpolnym wykrywszy bezbrzeżu
z wrzaskiem, który dla ucha nie był żadnym brzmieniem,
przekrwawił się w koguta w purpurowym pierzu
i aż do krwi potrsząsał szkarłatnym grzebieniem
i piał w mrok, rodzierając dziób, trwogą zatruty
aż mu zinąd prawdziwe odpiały koguty.

A jęczmień, kłos pragnieniem zazłociwszy gęstem
nasrożył nagle złością zjątrzone ościory
i w złotego się jeża przemiażdżył ze chrzęstem
i biegł, kłując po drodze ziół nikłe zagony
i skarlał, i na kwiaty boczył się i jeżył
i nikt nigdy nie zgadnie, co czuł i co przeżył?

A ja - w jakiej swą duszę sparzyłem pokrzywie,
że pomykam ukradkiem i na przełaj miedzą?
I czemu kwiaty na mnie patrzą podejrzliwie?
Czy coś o mnie nocnego wbrew mej wiedzy - wiedzą?
Com czynił, że skroń dłońmi uciskam obiema?
Czym byłem owej nocy, której dziś już nie ma?
   Bolesław Leśmian

Eva

środa, 17 lipca 2013

Jeśli istnieje Bóg

Jeśli istnieje Bóg
- będę u niego na obiedzie.
Zamiast światła: czerwony głóg.
Anioł po mnie samochodem przyjedzie.
Gołębice obłoków tłustych
będą się trzepotały na składanym stole.
Będziemy pili z dzbanów pustych
święconą wodę i wolną wolę.

Jeżeli nawet Bóg ma krótkie palce
może i tak z nich wyssać wieczność.
Jeżeli Bóg jest poliglotą
może tłumaczyć wiersze
do antologii jeszcze świętszej
od przenajświętszej kropli pierwszej
z której urosła rzeka.

Potem się na rowerach przejedziemy
z Bogiem po czereśni.
Po rajskim pejzażu.
W wazonach ziemskie sitowie.
Drapieżniki leżą odłogiem.

Wreszczcie Bóg zejdzie z roweru i powie,
że to on właśnie jest Bogiem.
Wyciągnie lornetę.
Każe mi oglądać ziemię.
Wyjaśni jak do tego doszło.
Od ilu lat uprawia ten proceder
i nieomylnie myli się nad światem
samolociki pomysłów wypuszczając na wiatr.
Jeśli Bóg jest wierzący
to modli się do siebie o stałą nadzieję.

Woły niosą słońce na rogach.
Stół składany się chwieje na nogach.
Ja dostanę lekarstwo do Boga
i wyzdrowieję
zaraz po śmierci.
   Ewa Lipska

Eva