Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
sobota, 27 września 2014

Wróciło słońce! A jak słońce to i cieplej.
Marchewkowe ciasto, kiełbaski, pieczony chleb i ziemniaki.
I kto wie co jeszcze?

Wieczór będzie udany.
Sobota zazwyczaj jest pełna pracy. Od rana.
Ganiamy po zakupy, gotujemy,
ale wieczór jest nasz.
Może gitarowe dźwięki, może chłód wieczorny,
może winny smak...
Dobrej soboty Wam życzę!!!

Eva

czwartek, 25 września 2014

   Niewątpliwie od 2-óch dni zawitała jesień.
Wczoraj rano termometr wskazywał tylko 3 stopnie.
W drodze do pracy nawet zmarzłam.

Mój krem kasztanowy... jakby mi nie wystarcza.
Myślę o innym, bardziej nawilżającym.
Takim, który sprawi, że moja cera pojaśnieje.
Popaduje. Nawilżenie atmosferyczne w normie.
Złocą się liście, powoli ubywa dnia.

Dzisiaj w barze

Dzisiaj czwartek
Nie mogę narzekać
Układają się rzeczy i słowa
Jesienne trochę i mocno zimowe
Dzisiaj pachniała mi gorąca herbata
W barze albo chociaż
Kubek barszczu i bułka
Bez wahania zajrzałem do środka
Brakowało ileś tam groszy
Jak to bywa (u poety)
I już miałem odejść
A tu przy nodze na podłodze
Leży okrągły piękny pieniądz
Więc go podnoszę
Kupuję kubek barszczu
I chwalę
Uroczystość spożywania
Żebyście wiedzieli jak to smak
Nie mieć a jednak
Narzekać nie mogę
   Czesław Sobkowiak

Eva

środa, 17 września 2014

   Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy.
James Joyce



   Po obejrzeniu wczorajszego odcinka (16.09.2014 br.) programu
Hell's Kitchen - piekielna kuchnia,
znów utwierdzam się
w przekonaniu, że tego typu programy
są masowo
produkowane przez głupców i dla głupców.

Program ten nie ma nic wspólnego z programem kulinarnym.
Kulinarnie nie dzieje się tam zupełnie nic!!!
Oprócz tego, że zagości w nim na parę chwil sam Kurt Scheller -
szef kuchni i znany krytyk kulinarny, pokaże parę trików i szybko
znika.
Kilkanaście osób podzielonych na dwa zespoły rywalizuje ze
sobą nie w talencie kulinarym, ale o to, kto okaże się najsłabszy.
Psychicznie, a potem fizycznie. Taki wrak człowieka opuszcza
program.
Pozbawiony wiary we własne możliwości i wartości.
Szef Amaro...sądzi chyba, że dowodzi mała armią wojska,
która i tak na mecie okaże się przegraną. Zwycięzca może
być jeden...?
Wiadomo, że każdy będzie chciał wygrać i zrobi wszystko,
by "przeszkody" swoje usunąć. Dosłownie.
Generalnie każdy w kuchni coś tam umie przyrządzić.
Są tacy, którzy potrafią nieco więcej i trafiają (z własnego wyboru)
do takich programów. W nich zmieszani z błotem, zelżeni i opluci
zamiast uczyć się gotowania i magii w kuchni, robią wszystko
na czas.
Gotują na czas, pieką na czas itp. Obłędem jest dla mnie
przygotowywanie dań na czas! Nie da się, poza tym to nie
wyścig z czasem.
   To ma być piękny czas i pieszczenie kubków
smakowych, a nie tylko ich pobudzanie.
Zadziwia mnie też fakt, iż polska telewizja emituje takie programy!
Powinny być one zakazane, bo wartości edukacyjnej nie
przynoszą żadnej, a tylko słychać w nich obelgi i widać
upadek człowieka, który chciał swoje życie i plany związać
z kuchnią na poważnie.
Jeszcze trochę i okaże się, że będziemy żyć na czas.
Tylko jaki czas?
Wszak wszyscy kiedyś odejdziemy.
Tyle w temacie.
Pozdrawiam

Eva



piątek, 05 września 2014

Szepty nocnych wiatrów


Mogę dosiąść wiatru, jak mewa szybować,
w zasnutych ciszą zielonych buszować głębinach.
Ze złotej czaszki wyłupić oczy nefrytowe,
w amarantowych Atlantydy ruinach.

Czy z twarzy Boga muszę zedrzeć maskę?
W kłębach białej piany płyną galeony;
marmury pałacu lśnią czerwonym blaskiem,
cichy księżyc zatonął w mrokach Babilonu.

Miasto czarnych wież wśród gwiazd się wyłania,
w szepcie groźnych skrzydeł noc ze złem się gmatwa,
cieniom śni się mroczne migotanie
strasznych ludzi, którzy nienawidzą światła...
   Howard Robert E.

Eva