Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
środa, 30 sierpnia 2017

Tytuł: Kolekcjoner motyli
Autor: Dot Hutchinson

dot


Czy można zatrzymać piękno chwili?
Czy da się?
Autor w nietypowy sposób pokazuje, jak można to zrobić.
Piękne rzeczy, stworzenia, chwile, można zatrzymać.
Nie tylko na fotografiach.
Udowadnia, że jest to możliwe. Nim pryśnie czar.
Kolekcjoner motyli - bo o nim mowa, zatrzymuje swe okazy
na zawsze. Umieszcza je w specjalnie przygotowanym
do tego miejscu, poddaje niewyobrażalnym cierpieniom.
Jest bezduszny w swoich poczynaniach i nikt i nic
nie jest w stanie go powstrzymać.
Wyobraź sobie, że nagle zostaje Ci zabrana swoboda i życie,
które wiedziesz. Jakie ono by nie było.
Czy jesteś w stanie zaakceptować nowy stan rzeczy?
Czy masz odwagę przeciwstawić się temu?
"Kolekcjoner motyli" to wciągająca powieść, która zabierze Cię
w świat przeżyć osób stłamszonych i zagubionych, które chcą żyć,
a które "żyją" nie po swojemu.
To powieść, którą warto przeczytać,
bo pokazuje jak żyją ludzie - kobiety, pod rządami
agresora i dyktatora, w pięknym, choć
zamkniętym ogrodzie.


Eva


poniedziałek, 24 lipca 2017

Już niedługo recenzja "Kolekcjonera motyli"
Dota Hutchinsona.

Eva

wtorek, 04 lipca 2017

Czar


Lata jak chmury płyną, lecz nadzieja
moja zielona jest wiecznie jak sosna.
Cienie wieczoru dłużą się koło mnie,
lecz w sercu moim jest wiosna.

Orałem twarde, jałowe ugory,
żyłem w mozole i serca ucisku,
ale w otusze zawsze ręce obie
grzałem przy życia ognisku.

Pamięć ma chowa żałosne zdobycze,
które ukryła śmierć pod mogiłami,
lecz to, co w życiu najlepsze, jest zawsze
jeszcze daleko przed nami.

Kocham myśl, pieśni, ludzi i zwierzęta,
gwiazdy i kwiaty, ciszę pól i lasu,
lecz czar prawdziwy życia jest ukryty
po tamtej stronie gór czasu.
   Leopold Staff

Ukradkiem


Wczoraj szłaś ukradkiem
przez park pełen rusztowań
zdjętych z odwróblonego dachu.
Drzewa przywalone, połacie kwiatów
pleśniały wzorzyście pomiędzy rurami,
gdzie w kącie na tle parkanu
całowało się dwoje ludzi.
Przypomnij sobie. To cię wystraszyło.
   Piotr Müldner-Nieckowski

Eva

piątek, 26 maja 2017

Jak pisałam w ostatnim poście.....jestem już
posiadaczką tomiku "Motyl na bucie" Zygmunta Kowalczuka.
I próbuję poznać, zrozumieć.




Mamo

mamo wciąż stoję
na ostatnim i pierwszym stopniu
naszych granitowych schodów
nie mów że odejdziesz
wiem jak odchodzą ludzie
matki są wieczne
rodzą słońce księżyc
kwitną wiosną
czasami zachodzą chmurą
pełnią księżyca synów

mamo czarodziejko
tragedii i komedii końca wieków
żegnasz tysiąclecia zbierając łzy
z opuszczonych pól
i tylko twoje pisane
sercem po bruku lat
kocham
ocala każdy początek
i koniec człowieka
   Zygmunt Kowalczuk

Motyl na bucie

tonę z motylem
przysiadłym na bucie
w kruchej tkance niepewności
w pocieszeniu kolorów
muzyce wiatrów

przychodzi zima i czekam wiosny
latem boję się zimy
nie męczy mnie podróżowanie
przez pory roku

moim prawym skrzydłem
chwytam lata
lewym dotykam
skarbów jesieni

muszę zejść na ląd
ze statku którym płynę
ulecieć ku latarni słowa
by usłyszeć krzyk oceanu
że życie jest bezkresem
   Zygmunt Kowalczuk

Eva

poniedziałek, 22 maja 2017

   Bywają trudne. Kilka dni temu dowiedziałam się,
że odszedł mój profesor od kultury słowa.
   Operował słowem, jak najlepszy chirurg.
O sobie mówił niewiele, czysto zawodowo.
O pracy - nic więcej. Nic personalnego. Nigdy.
Pamiętam, jak pewnego czerwcowego popołudnia,
po zajęciach na uczelni wracaliśmy razem
PKS-em do domu. Mieszkał niedaleko mojej
miejscowości. Rozmawialiśmy. Ogólnie.
O życiu, planach itp.
Miałam go za dziwaka i służbistę.
Bardzo powściągliwego.
Postanowiłam poznać jego twórczość
i kupię tomik wierszy "Motyl na bucie".
Może poznam go lepiej???
Do widzenia Panie Profesorze.

Eva

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39