Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
środa, 28 marca 2018

TRYPTYK POKUTNY

I.

Złożyłam kiedyś modlitwę,
w miejscu, do którego droga długa,
usłana kamieniami.
Miałam dobre buty, ciężki plecak
i wodę, która
nie pozwalała upaść,
bo w skalnym korycie susza.

II.
Samotna,
pośród dywanów kosodrzewiny
niosąc w sercu ból,
podążałam w górę.
Rozdzierał serce na pół –
wyłam,
jak wiatr.

III.
Na polanie złapałam oddech,
poprawiłam koronę cierniową –
idąc dalej krzyżową drogą.
I oto jestem:
zmęczona,
choć pełna nadziei i wiary –
szczytuję.

Eva

środa, 21 marca 2018

W NIEZNANE


samotne spacery
i samotne serca
bywają na drogach
siedzą w fotelach




***  (NA PAMIĘCI DNIE...)

Na pamięci dnie
upadam,
szukam ciebie.
I najtrudniej się podnieść.
Ciężar myśli przytłacza.


Tak się zastanawiam dlaczego celebrujemy poezję
głównie wiosną (w marcu i kwietniu?)?
Czy dlatego, że budzi się życie,
głośniej śpiewają ptaki,
życie z szarego, 
nabiera kolorów w wyraźnym tempie?

Lubię wiosnę, ten czas przejścia w cudowne ciepło.
Nie narzekam ostatnio na brak weny.
Piszę. Rozmyślam...
Pięknego celebrowania Dnia Poezji!

2018 rok, to m.in. rok Zbigniewa Herberta.
Czytuję, podziwiam, zachwycam się.

Zasypiamy w słowach

Zasypiamy na słowach
budzimy się w słowach

czasem są to łagodne
proste rzeczowniki
las albo okręt

odrywają się od nas
las odchodzi szybko
za linię horyzontu

okręt odpływa
bez śladu i przyczyny

niebezpieczne są słowa
ktore wypadły z całości
urywki zdań sentencji
początki refrenu
zapomnianego hymnu

"zbawieni będą ci którzy..."
"pamietaj abyś..."
lub "jak"
drobna i kłująca szpilka
co spajała
najpiękniejszą zgubioną
metaforę świata

trzeba śnić cierpliwie
w nadziei że treść się dopełni
że brakujące słowa
wejdą w kalekie zdania
i pewność na którą czekamy
zarzuci kotwicę
   Zbigniew Herbert

Piękny prawda?

Eva

poniedziałek, 19 marca 2018

Za 2 dni Dzień Poezji :)
Nie obejdzie się bez niej.
Mam wizytę w lokalnej bibliotece,
zapowiedzianą - w przedszkolu.
Wiosna i dzieci? Lepiej być nie może.
Zjedzą mnie na śniadanie ;)



WYSZEPTANE


Rano.
Wystygła herbata,
niedokończone śniadanie
ma inny smak.
Tej wiosny
wiatr delikatnie czesze włosy,
próbując
rozwiewać niepoprawne myśli.


Eva

wtorek, 13 marca 2018

Wczoraj po pracy obejrzałam świetny spektakl!
Poważnie.
Dramat „Victoria” Joanny Murray-Smith
w reżyserii Ewy Pytki.

To historia miłości tytułowej Victorii i Arthura, jej męża.
On jest świetnym pisarzem, ona – poetką.
W ich mieszkaniu pojawia się młoda dziennikarka.
Ambitna, szczera, ciekawa, konkretna, pewna siebie kobieta.
Przeprowadza wywiad z Arthurem.
Następnie prowadzi rozmowę z Victorią,
która często podkreśla, że „to nie jest do druku”.
To o czym mówi jest piękne, prawdziwe, osobiste.
Stwierdza, że bycie pisarką okrada z uczuć.
Za młodu wydała swój pierwszy tomik poetycki
„Dziewicza podróż” – głos młodego pokolenia, który uwodzi.
Uwiódł młodą dziennikarkę.
Wywiad jest krótki, ale konkretny.
Poetka twierdzi jednoznacznie, że to „brak równości
we wzajemnych relacjach
zabija miłość”.
W kolejnej rozmowie dziennikarki z pisarzem, jest już inaczej.
Ona jest pewna, że go zdobędzie. Jest niezwykle przekonująca.
Składa niemoralne propozycje, jest prowokacyjne sexualna.
Bez skrupułów.
Niebawem Arthur oznajmia żonie, że od niej odchodzi,
że ją zostawia,z powodu braku szczęścia.
Victoria gra na czas zadając niemądre pytania
dlaczego?, kiedy?, dokąd?.
Arthur ją kocha, ale nie może dalej być z żoną.
Kocha ją jak żonę, ale chce innej miłości.
Wspólne życie – jak stwierdza – było wspaniałe.
Victoria drążąc temat, pyta męża kim jest jego kochanka.
Podejrzewa Claudię.
Zwierza się córce z tragedii, a ta obwinia ojca, ocenia go.
Nienawidzi.
Pyta ojca czy „się dobrze pieprzy”, sama mówiąc mu, że ona dobrze.
Claudia kocha Arthura – wyznaje to leżąc mu na kolanach. Snuje plany na
przyszłość.
Victoria to zwycięstwo. Mimo tragedii kobiety, która poświęciła
i
podporządkowała swoje życie i karierę mężowi – jest wygraną.
Poukładała swoje życie na nowo.
Znów zaistniała w świecie poezji.
Zaczęła pisać, wydała kolejny tomik.
Uwierzyła w siebie i znów zaczęła być. Wyszła z cienia.



Poruszająca historia, pokazująca życie wielu małżeństw, dla których
przestała liczyć się stricte miłość, pożądanie, namiętność,
a ważniejsze były inne cele: pogoń za pieniądzem, sławą,
pięknym domem, wygodnym życiem itp.



W rolach głównych:

Victoria
– Maria Pakulnis


Arthur – Jan Frycz

Claudia (dziennikarka) – Olga Bołądź

Córka – Michalina Łabacz

Warto obejrzeć. Polecam.

Eva


czwartek, 08 marca 2018

Wiosną - jest takie światło
jakie się nie ukaże
o innej porze roku -
ledwie nastanie marzec,

a już wiosna nadaje
barwę samotnym polom -
nauka jej nie nazwie -
ale czuje ten kolor.

Natura ludzka - w trawie
gazonu - w najdalszym drzewie
najodleglejszych wzgórz - prawie
odzywa się do ciebie.

Jej głos - aż wraz z ruchem
horyzontów - południ -
opuszcza nas - przemija -
nie zdradzając formuły.

Swego dźwięku - i strata
kończy całą wymianę -
gdy czujemy - że handel
targnął się na sakrament.

   Emily Dickinson

Wiosny wciąż nie widać.
Choć w sklepach pastelowo,
żółto, różowo, kolorowo.
Tulipany dziś kwitną na potęgę
w kwiaciarniach i innych sklepach.
Wszak mamy dziś Dzień Kobiet :)
Także drogie Panie wszystkiego pięknego
Wam życzę od siebie.


Eva

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42