Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi
sobota, 16 kwietnia 2016

Dziś recenzja tomiku poezji "Laboratorium"

Rafała Muszera.

 

Eva

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Wczoraj minęła 12. rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego.
Lubię jego teksty.
"Japońską ryciną" wciąż się zachwycam.
Taka jest wiosenna...

Japońska rycina

W kamieniu, krzewie i potoku,
w źdźble trawy, w płatku białej lilii,
mieszkają duchy naszych przodków,
patrzące na nas w każdej chwili.
Kształt, barwa, zapach, śpiew gałązki
przypominają obowiązki
wobec tych, co przed nami żyli.

W sposobie ułożenia szaty,
w ukłonie według starych reguł,
w tym, jak przyrządza się herbatę,
jak się szanuje każdy szczegół
wyraża się nasz dług wdzięczności
dla stwarzającej nas przeszłości,
od której uciekamy w biegu…

Wreszcie wyborem umierania,
gdy honorowe ostrze w dłoniach
śmierć czyni przedłużeniem trwania
(Bo życie przecież – to agonia).
– Stwarzamy wodę, kwiat i kamień,
w których na zawsze zamieszkamy
wśród tych, co będą żyli po nas.

Jacek Kaczmarski
27.8.1989



Ogłoszenie w kosmos

W całym Kosmosie swą obecność
oddam za ziemię niebezpieczną.

Odstąpię ziemię z jej bogactwem,
za myśli jasne, choć niełatwe.

Myśli wymienię, bo nienowe,
na niezużyte jeszcze słowa.

Przeznaczę słów gatunek pierwszy
na nieomylność moich wierszy.

Odstąpię wierszy doskonałość
za jedno ocalone ciało,

za ocaloną duszę w ciele…

Ale to wszystko tak niewiele…

Jacek Kaczmarski
5.2.1995

Eva

 
środa, 06 kwietnia 2016

Żaden wiatr nie sprzyja temu, kto nie ma
wyznaczonego portu.
   Michel d Montaigne

Cżyżbym ja już w swoim porcie osiadła na dobre???
Nic już dla mnie?
To wszystko?

"Bezwładnie
czekam aż samo
życie nabierze
w żaglach wiatr;
bezwładnie
czekam na szczęście,
które przede mną
nie schowa się w lesie..."

Eva

wtorek, 05 kwietnia 2016

Radość, jak wiosna, otwiera wszystkie

pąki zamkniętego człowieka.

   Jean Paul

Najpiękniejszą wiosną jest dobroć serca.

   Nikolaus Lenau

Eva

poniedziałek, 04 kwietnia 2016

Po świętach, w trakcie urlopu oczywiście byłam
w pracy.

Zamierzałam skorzystać z ostatnich wolnych dni,
ale jak to bywa im więcej tym gorzej.
Niedziela była okrutna. Od rana.
Jakieś zatrucie czy co?
Myślałam, że się wykończę.
Torsje, poty, dreszcze i drżenie rąk.
Uff, nareszcie ten czas za mną.
Oby wiosna tego roku była już tylko kolorowa.

Po korekcie

Kiedy zaczynam czytać
mogę dostać rozwolnienia albo
innej, równie dokuczliwej przypadłości.
Zostawiłam filiżankę w kwiaty malowaną,
obraz, w który miałam patrzeć
- starzeją się jak ja.
Wciąż nie mam swojego anioła,
takiego, który ma być tylko dla mnie.
Kiedyś będę miała.
Mówią, że wystarczy słowo,
ale czasami zbyt wiele ich,
a ja lubię zatracać się w kubku
pełnym kofeiny,
popijając je milczeniem.

Eva

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38