Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi

Ze świata poezji...

wtorek, 17 października 2017

   W ostatnim czasie bardzo lubię naturalizm
w poezji.
Taką prawdę, prawdziwość.
Różnie wyrażoną.
Mam przekonanie o wyjątkowości uznanych
autorów.
Jeszcze w latach szkolnych fascynowała mnie
poezja Charlesa Baudelaira, Haliny Poświatowskiej,
Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i in.
Tych w szczególności.
   Pamiętam z jaką łatwością recytowałam wiersz
"Padlina" Ch. Baudelaira.
Jak frapowało mnie każde użyte słowo.
Banalne, brzydkie, cuchnące.
Miałam przed oczami cały ten obraz.
Jakie to było realne, ubrane w odczucia.

Pierwsza strofa iście poetycka.
Zwrot do ukochanej – wspomnienie letniego
poranka…



„Przypomnij sobie cośmy widzieli jedyna,
w ten letni, tak piękny poranek:
u zakrętu leżała plugawa padlina
na ścieżce żwirem zasianej”.


Czy jest to wiersz o końcu kobiety rozwiązłej?
Czy o końcu, który spotkać może każdego z nas?
Czy może o nieuniknionym?


„Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,
parując i siejąc trucizny,
niedbała i cyniczna otwarła sekrety
brzucha pełnego zgnilizny”.

Uwielbiam ten 12-strofowy wiersz.
Naprawdę!
Idealnie został w nim uchwycony obraz
przemijania. Nic nie trwa wiecznie.
Żadna miłość, młodość, idea.
Ubrany w liczne metafory i porównania,
jest bogaty w przekazie.
Dodatkowo jest w tym wierszu i rytm i rym.
Niebanalny, co uważam za majstersztyk
i naprawdę świetne wyczucie w pisaniu autora,
choć coraz częściej już spotykane.
To wszystko nadaje wierszom pewien dobry
odbiór.
Naturalizm w dziełach, daje prawdziwy ogląd
sytuacji, nawet odczuć – tutaj
podmiotu lirycznego.
Zwłaszcza turpizm (w tym przypadku),
myślę odegrał kluczową rolę w utworze.
Obraz stał się realny, tak bliski, jakbyśmy
przechadzali się ową ścieżką
i doświadczali tego widoku sami osobiście.

Eva

sobota, 07 października 2017

Milczenie

Są takie bezcielesne rzeczy, są zjawiska,
co mają byt podwójny, jak bliźnięca owa
moc, co naraz z materii i ze światła tryska -
i naraz tworzy bryłę i cień w sobie chowa.

Tak dwulice milczenie: naraz brzeg i morze,
ciało i duch; pustynne kocha rumowiska,
świeżą porosłe trawą; są w nim jakieś zorze,
jakieś ludzkie pamiątki: więc się go nie trwożę,
choć łzy mi płyną. Nigdy - dźwięk jego nazwiska.

To milczenie cielesne. Żadna zła potęga
nie tkwi w nim. Więc spokojny bądź u jego progu.
Lecz, jeśli kiedy z losów woli nieodmiennej
stanie przed tobą jego cień - elf bezimienny,
co opętał samotny świat, dokąd nie sięga
ludzka stopa - na ten czas duszę poleć Bogu!

   Edgar Allan Poe

Eva

 

czwartek, 14 września 2017

***(Jest inna samotność...)

Jest inna samotność,

że wielu umiera na zewnątrz -
Nie chcą przyjaciół z tej okazji
czy wielu okoliczności,
ale natura, niekiedy, niekiedy zastanawia.
A komu to się zdarza,
czy bogatszy jest kiedy może być objawiony
śmiertelną cyfrą.

   Emily E. Dickinson
   Tłum. Ryszard Mierzejewski

***(Mieszkam w pałacu możliwości...)

 

 Mieszkam w pałacu możliwości —
Piękniejszy to dom od Prozy —
O wiele więcej okien —
Drzwi można szerzej otworzyć —

Wnętrza — jak starych cedrów —
Objąć okiem się nie da —
A w górze wieczny pułap —
Kopuła nieba —


Goście — najwyborniejsi —
A jedyne zajęcie —
Zamykać w objęciu — wąskim
Obfite raju naręcze —

  Emily E. Dickinson
  Tłum. Stanisław Barańczak

Eva


wtorek, 04 lipca 2017

Czar


Lata jak chmury płyną, lecz nadzieja
moja zielona jest wiecznie jak sosna.
Cienie wieczoru dłużą się koło mnie,
lecz w sercu moim jest wiosna.

Orałem twarde, jałowe ugory,
żyłem w mozole i serca ucisku,
ale w otusze zawsze ręce obie
grzałem przy życia ognisku.

Pamięć ma chowa żałosne zdobycze,
które ukryła śmierć pod mogiłami,
lecz to, co w życiu najlepsze, jest zawsze
jeszcze daleko przed nami.

Kocham myśl, pieśni, ludzi i zwierzęta,
gwiazdy i kwiaty, ciszę pól i lasu,
lecz czar prawdziwy życia jest ukryty
po tamtej stronie gór czasu.
   Leopold Staff

Ukradkiem


Wczoraj szłaś ukradkiem
przez park pełen rusztowań
zdjętych z odwróblonego dachu.
Drzewa przywalone, połacie kwiatów
pleśniały wzorzyście pomiędzy rurami,
gdzie w kącie na tle parkanu
całowało się dwoje ludzi.
Przypomnij sobie. To cię wystraszyło.
   Piotr Müldner-Nieckowski

Eva

piątek, 26 maja 2017

Jak pisałam w ostatnim poście.....jestem już
posiadaczką tomiku "Motyl na bucie" Zygmunta Kowalczuka.
I próbuję poznać, zrozumieć.




Mamo

mamo wciąż stoję
na ostatnim i pierwszym stopniu
naszych granitowych schodów
nie mów że odejdziesz
wiem jak odchodzą ludzie
matki są wieczne
rodzą słońce księżyc
kwitną wiosną
czasami zachodzą chmurą
pełnią księżyca synów

mamo czarodziejko
tragedii i komedii końca wieków
żegnasz tysiąclecia zbierając łzy
z opuszczonych pól
i tylko twoje pisane
sercem po bruku lat
kocham
ocala każdy początek
i koniec człowieka
   Zygmunt Kowalczuk

Motyl na bucie

tonę z motylem
przysiadłym na bucie
w kruchej tkance niepewności
w pocieszeniu kolorów
muzyce wiatrów

przychodzi zima i czekam wiosny
latem boję się zimy
nie męczy mnie podróżowanie
przez pory roku

moim prawym skrzydłem
chwytam lata
lewym dotykam
skarbów jesieni

muszę zejść na ląd
ze statku którym płynę
ulecieć ku latarni słowa
by usłyszeć krzyk oceanu
że życie jest bezkresem
   Zygmunt Kowalczuk

Eva

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14