Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi

Kulinaria

środa, 27 lipca 2016

Dziś kulinarnie.
Na kolację polędwiczka wieprzowa.
Pieczoną, podałam z sosem z czerwonej porzeczki.



Letnia bryza czeka już tylko na wylanie galaretki.
Super ciasto z jogurtową masą i świeżymi owocami,
u mnie: borówki amerykańskie i czerwone porzeczki, skryte pod
galaretką. Zwieńczenie kolacji.

Na jutrzejszy obiad leczo...aromat niósł się po całym domu.
Wzięło mnie dziś na pichcenie, niemal jak przed świętami.
Ufff....po burzy zrobiło się chłodniej. Jest czym oddychać,
jak to mawiają. Więc i jeść się zachciało...


Dobrego wieczoru życzę :)

Eva

środa, 17 września 2014

   Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy.
James Joyce



   Po obejrzeniu wczorajszego odcinka (16.09.2014 br.) programu
Hell's Kitchen - piekielna kuchnia,
znów utwierdzam się
w przekonaniu, że tego typu programy
są masowo
produkowane przez głupców i dla głupców.

Program ten nie ma nic wspólnego z programem kulinarnym.
Kulinarnie nie dzieje się tam zupełnie nic!!!
Oprócz tego, że zagości w nim na parę chwil sam Kurt Scheller -
szef kuchni i znany krytyk kulinarny, pokaże parę trików i szybko
znika.
Kilkanaście osób podzielonych na dwa zespoły rywalizuje ze
sobą nie w talencie kulinarym, ale o to, kto okaże się najsłabszy.
Psychicznie, a potem fizycznie. Taki wrak człowieka opuszcza
program.
Pozbawiony wiary we własne możliwości i wartości.
Szef Amaro...sądzi chyba, że dowodzi mała armią wojska,
która i tak na mecie okaże się przegraną. Zwycięzca może
być jeden...?
Wiadomo, że każdy będzie chciał wygrać i zrobi wszystko,
by "przeszkody" swoje usunąć. Dosłownie.
Generalnie każdy w kuchni coś tam umie przyrządzić.
Są tacy, którzy potrafią nieco więcej i trafiają (z własnego wyboru)
do takich programów. W nich zmieszani z błotem, zelżeni i opluci
zamiast uczyć się gotowania i magii w kuchni, robią wszystko
na czas.
Gotują na czas, pieką na czas itp. Obłędem jest dla mnie
przygotowywanie dań na czas! Nie da się, poza tym to nie
wyścig z czasem.
   To ma być piękny czas i pieszczenie kubków
smakowych, a nie tylko ich pobudzanie.
Zadziwia mnie też fakt, iż polska telewizja emituje takie programy!
Powinny być one zakazane, bo wartości edukacyjnej nie
przynoszą żadnej, a tylko słychać w nich obelgi i widać
upadek człowieka, który chciał swoje życie i plany związać
z kuchnią na poważnie.
Jeszcze trochę i okaże się, że będziemy żyć na czas.
Tylko jaki czas?
Wszak wszyscy kiedyś odejdziemy.
Tyle w temacie.
Pozdrawiam

Eva



środa, 06 lutego 2013

Już jutro Tłusty Czwartek.
Dzień przed Wielkim Postem,
dzień objadania się ostatecznego

pączkami, faworkami i innymi specjałami.
Ja zrobiłam swoje serowe oponki dziś, gdyż jutro pracuję więc
nie miałabym na to zupełnie czasu.


"Tłusty Czwartek"

Góra pączków,

za tą górą tłuste placki z konfiturą.
Za plackami misa chrustu,
bo to dzisiaj są zapusty.
Przez dzień cały się zajada,
a wieczorem masakrada.
Janek włożył ojca spodnie,
choć mu bardzo niewygodnie,
Zosia - suknię babci Marty
i kapelusz jej podarty,
Franek sadzy wziął z komina,
bo udawać che Murzyna.
W Tłusty Czwartek się swawoli,
później czasem brzuszek boli.
   Wł. Broniewski



Środa przywitała mnie zimowym widokiem za oknem.
Myślałam, że białe pejzaże mam już za sobą.
Tymczasem nadszedł czas na obiad,
a po nim chwila cudowności przy kawie
lub dobrej herbacie z serowymi oponkami.

Pysznego pączkowania!!!

Miłego dzionka!
Eva

sobota, 21 lipca 2012

Ostatnio pogoda tylko straszy.
Za oknem grał deszcz, a w nas gniewny dreszcz.
Dziś nieco lepiej. Od rana słońce, sobotnie sprzątanie,
gotowanie itd.
W globalnym śmietniku znalazłam świetny przepis
na ciasto z cukinią.
Pachnie cudnie i równie cudnie smakuje...
zaraz po marchewkowym;)
A w popołudnie weekendowe grillowanie.



Smacznego!

Eva

piątek, 04 maja 2012

Wczoraj wieczorem naszła mnie ochota na coś słodkiego.
W domu nie miałam jednak nic z gotowych słodkości,
z wyjątkiem cukru ;)
Poszperałam w kuchni, okazało się, że mam
wszystkie produkty potrzebne do ciasta marchewkowego.
Kilka minut i masa była gotowa.
Za oknem się rozpadało, zapach ciasta świetnie
komponował się z majowym deszczem.



Ciasto jest odpowiednio wilgotne, ma niepowtarzalny smak.
Dzięki przyprawom takim jak gałka muszkatołowa, wanilia
i goździki (niektórzy dodają cynamon, za którym ja nie przepadam
i przyprawę do pierników), przypominać może ciasto
bożonarodzeniowe.
Ja je uwielbiam. To orgazm dla moich kubków smakowych.
Wieczór upłynął mi na miękkim delektowaniu się
każdym kawałkiem.
Herbata czy kawa, będą jego świetnym dopełnieniem.


Smacznego!!!
Eva