Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi

Recenzje

niedziela, 08 kwietnia 2018

Tytuł: Podróż z Aniołem Stróżem
Autor: Krzysztof Cezary Buszman



Rocznik '67. Buszman pisze głównie wiersze rymowane.
Te rymy pasują idealnie. Nie mam tu na myśli
rymów dokładnych typu abab czy aabb itp.
W wierszach widać lekkość  pióra, styl, wyczucie.
Buszman pisze dobrze, idealnie.
Jego myśli są uchwycone w punkt.

Autor porusza w swojej poezji temat życia,
wiary, przemijania, śmierci. Mam wrażenie,
że daje dobre rady. Tomik podarował mi kolega,
abym poznała poezję Buszmana. Wspominał mi
o nim kilka razy, ale odkładaliśmy go na potem.
A ten cały Buszman naprawdę świetnie pisze,
teksty jego są bardzo precyzyjne,
sięgają najgłębszych pokładów życia.
Muszę bliżej zapoznać się z jego twórczością.
Myślę, że jest to autor zasługujący na uwagę.
Z tomiku "Podróż z Aniołem Stróżem" ulubiłam te
oto utwory:

Przewodnik po chmurach

Chciałem nauczyć Cię latać
byś sens odnalazła w tłumie
lecz Ty po wertepach świata
nawet stąpać nie umiesz.

Ale się nie martw, nie trzeba
choć smutek w sercu się lęgnie
jeszcze dosięgniesz Ty nieba
nim niebo Ciebie dosięgnie!

Bo dam Ci
przewodnik po chmurach
ze wszystkich dokładny - najbardziej
i jeśli kiedyś zapragniesz
to w chmurach
z pewnością
mnie znajdziesz.

Dziś wraca na Ziemię mi nie każ
choć Ziemia z błękitów mnie woła
bo tego nie zmienisz w człowieka
kto raz się przemienił w Anioła.

I słuchaj dopóki żyjesz
co mądrość pod nosem mruczy...
że czasem do lotu się wzbijesz
zanim się stąpać nauczysz.


Bo my lubimy


W słowach na pozór tych niewinnych
wciąż ze zdziwieniem odkrywamy
że to co mówi się o innych
najwięcej mówi o nas samych.

I odkrywamy też niezłomnie
na życia ostrych zbyt zakrętach
to, że najtrudniej jest zapomnieć
o czym się nie chce już pamiętać.

Bo my lubimy - daję słowo
stare prawdy odkrywać na nowo.

I odkrywamy ze zdziwieniem
że człowiek zbiera to, co sieje
więc warto czyste mieć sumienie
bo wtedy łatwiej o nadzieję.

I odkrywamy głupio nieraz
za Nowy Rok wznosząc szampana
że najpierw kiedyś się umiera
a później cała wieczność dla nas.


I tak zaczytując się w tych wierszach,
mam wrażenie, że myśli jego są podobne
do St. J. Leca.
Kluczowe, dobitne, z przesłaniem.

Eva

wtorek, 13 marca 2018

Wczoraj po pracy obejrzałam świetny spektakl!
Poważnie.
Dramat „Victoria” Joanny Murray-Smith
w reżyserii Ewy Pytki.

To historia miłości tytułowej Victorii i Arthura, jej męża.
On jest świetnym pisarzem, ona – poetką.
W ich mieszkaniu pojawia się młoda dziennikarka.
Ambitna, szczera, ciekawa, konkretna, pewna siebie kobieta.
Przeprowadza wywiad z Arthurem.
Następnie prowadzi rozmowę z Victorią,
która często podkreśla, że „to nie jest do druku”.
To o czym mówi jest piękne, prawdziwe, osobiste.
Stwierdza, że bycie pisarką okrada z uczuć.
Za młodu wydała swój pierwszy tomik poetycki
„Dziewicza podróż” – głos młodego pokolenia, który uwodzi.
Uwiódł młodą dziennikarkę.
Wywiad jest krótki, ale konkretny.
Poetka twierdzi jednoznacznie, że to „brak równości
we wzajemnych relacjach
zabija miłość”.
W kolejnej rozmowie dziennikarki z pisarzem, jest już inaczej.
Ona jest pewna, że go zdobędzie. Jest niezwykle przekonująca.
Składa niemoralne propozycje, jest prowokacyjne sexualna.
Bez skrupułów.
Niebawem Arthur oznajmia żonie, że od niej odchodzi,
że ją zostawia,z powodu braku szczęścia.
Victoria gra na czas zadając niemądre pytania
dlaczego?, kiedy?, dokąd?.
Arthur ją kocha, ale nie może dalej być z żoną.
Kocha ją jak żonę, ale chce innej miłości.
Wspólne życie – jak stwierdza – było wspaniałe.
Victoria drążąc temat, pyta męża kim jest jego kochanka.
Podejrzewa Claudię.
Zwierza się córce z tragedii, a ta obwinia ojca, ocenia go.
Nienawidzi.
Pyta ojca czy „się dobrze pieprzy”, sama mówiąc mu, że ona dobrze.
Claudia kocha Arthura – wyznaje to leżąc mu na kolanach. Snuje plany na
przyszłość.
Victoria to zwycięstwo. Mimo tragedii kobiety, która poświęciła
i
podporządkowała swoje życie i karierę mężowi – jest wygraną.
Poukładała swoje życie na nowo.
Znów zaistniała w świecie poezji.
Zaczęła pisać, wydała kolejny tomik.
Uwierzyła w siebie i znów zaczęła być. Wyszła z cienia.



Poruszająca historia, pokazująca życie wielu małżeństw, dla których
przestała liczyć się stricte miłość, pożądanie, namiętność,
a ważniejsze były inne cele: pogoń za pieniądzem, sławą,
pięknym domem, wygodnym życiem itp.



W rolach głównych:

Victoria
– Maria Pakulnis


Arthur – Jan Frycz

Claudia (dziennikarka) – Olga Bołądź

Córka – Michalina Łabacz

Warto obejrzeć. Polecam.

Eva


poniedziałek, 09 października 2017

Tytuł: Martwa natura z łapką na osy
Autor: Ryszard Częstochowski



   Rocznik dla mnie odległy, ale poezję

czytam różną i autorów młodszych i starszych.
"Martwa natura z łapką na osy", to niewielki
tomik, ale z ogromną zawartością.
Znajdziemy w nim różne doświadczenia i przeżycia.
Podmiot liryczny wiersza to dojrzały
mężczyzna, z przemyślanymi obrazami z życia.
Często niełatwymi.
Wiersze raczej krótkie, nieprzeładowane,
dobitne.
Pełne przeżyć, bogate w treści, jako sensie.
   Mnie osobiście do gustu przypadły takie wiersze:
"Rozsypane truskawki", "Przepływamy"
i „Martwa natura z łapką na osy” – stylem
przypominająca mi wiersze W. Szymborskiej.
Trochę o naszej naturze, sposobie życia i bycia.



Martwa natura z łapką na osy



nie lubię życia z powodu śmierci
jak można tak ciągle zabijać
osy muchy i komary



na stole już armia pobitych
od rana w ogrodzie
pływają w kawie winie kompocie
baseny sobie porobiły trupy



jedzenie musisz zjadać w pośpiechu
bo inaczej zaraz ugryziesz owada
zamiast mięsa
a jak w język któryś ukąsi
żyć ci się też odechce



dajcie mi trochę samotności
czuję się otoczony
przez życie
które nieustannie umiera



Przepływamy



Przepłynąłem w życiu wiele rzek i jezior
w morzach pływałem
ocean mi nie obcy
widziałem ludzkie cierpienie
ogrom obojętności świata
też dotknąłem o poranku
przejeżdżając obok martwej wsi
wymordowano w niej wszystkich
w tym samym czasie inni się krzątali
kilka kilometrów dalej szykując kanapki
do pracy snując marzenia na przyszłość
zajęci sobą żadne to niby odkrycie jedynie
zdziwienie że tacy jesteśmy zmienić tego
nie potrafimy taki kod przyszpilenia
zamykanie duszy w ciele
mrocznej piwnicy strachu
byle nie wyszła na światłość



Rozsypane truskawki


stary mistrz zakończył swój obraz
usiadł przy drewnianym stole
sięgnął po szklankę wody
wokół jego ust osadził się kurz



malarz spojrzał w otwarte okno
z którego padające światło
przecięło sztalugę na pół
teraz jednak nie chciał oglądać dzieła



zmęczony pracą oparł głowę w dłoniach
patrzył na przewrócony koszyk
z truskawkami które toczyły się
tuż przy krawędzi stołu



ale nie spadały na podłogę
starzec zamknął oczy zatrzymał
ten widok w sobie a na obrazie
zastygły biegnące dzieci
   Ryszard Częstochowski


A i podobno dziś dzień poczty,
znaczka pocztowego, a także rozpoczął się
tydzień pisania listów. To może coś wysłać,
napisać do/dla  kogoś...?


Eva

środa, 30 sierpnia 2017

Tytuł: Kolekcjoner motyli
Autor: Dot Hutchison




Czy można zatrzymać piękno chwili?
Czy da się?
Autorka w nietypowy sposób pokazuje, jak można to zrobić.
Piękne rzeczy, stworzenia, chwile, można zatrzymać.
Nie tylko na fotografiach.
Udowadnia, że jest to możliwe. Nim pryśnie czar.
Kolekcjoner motyli - bo o nim mowa, zatrzymuje swe okazy
na zawsze. Umieszcza je w specjalnie przygotowanym
do tego miejscu, poddaje niewyobrażalnym cierpieniom.
Jest bezduszny w swoich poczynaniach i nikt i nic
nie jest w stanie go powstrzymać.
Wyobraź sobie, że nagle zostaje Ci zabrana swoboda i życie,
które wiedziesz. Jakie ono by nie było.
Czy jesteś w stanie zaakceptować nowy stan rzeczy?
Czy masz odwagę przeciwstawić się temu?
"Kolekcjoner motyli" to wciągająca powieść, która zabierze Cię
w świat przeżyć osób stłamszonych i zagubionych, które chcą żyć,
a które "żyją" nie po swojemu.
To powieść, którą warto przeczytać,
bo pokazuje jak żyją ludzie - kobiety, pod rządami
agresora i dyktatora, w pięknym, choć
zamkniętym ogrodzie.


Eva


poniedziałek, 24 lipca 2017

Już niedługo recenzja "Kolekcjonera motyli"
Dota Hutchinsona.

Eva

 
1 , 2 , 3 , 4