Wierni przyjaciele znoszą wszystko, zwłaszcza moje uciążliwe zapisy w tej rzeczywistości.
O autorze
Tagi

Recenzje

poniedziałek, 09 października 2017

Tytuł: Martwa natura z łapką na osy
Autor: Ryszard Częstochowski



   Rocznik dla mnie odległy, ale poezję

czytam różną i autorów młodszych i starszych.
"Martwa natura z łapką na osy", to niewielki
tomik, ale z ogromną zawartością.
Znajdziemy w nim różne doświadczenia i przeżycia.
Podmiot liryczny wiersza to dojrzały
mężczyzna, z przemyślanymi obrazami z życia.
Często niełatwymi.
Wiersze raczej krótkie, nieprzeładowane,
dobitne.
Pełne przeżyć, bogate w treści, jako sensie.
   Mnie osobiście do gustu przypadły takie wiersze:
"Rozsypane truskawki", "Przepływamy"
i „Martwa natura z łapką na osy” – stylem
przypominająca mi wiersze W. Szymborskiej.
Trochę o naszej naturze, sposobie życia i bycia.



Martwa natura z łapką na osy



nie lubię życia z powodu śmierci
jak można tak ciągle zabijać
osy muchy i komary



na stole już armia pobitych
od rana w ogrodzie
pływają w kawie winie kompocie
baseny sobie porobiły trupy



jedzenie musisz zjadać w pośpiechu
bo inaczej zaraz ugryziesz owada
zamiast mięsa
a jak w język któryś ukąsi
żyć ci się też odechce



dajcie mi trochę samotności
czuję się otoczony
przez życie
które nieustannie umiera



Przepływamy



Przepłynąłem w życiu wiele rzek i jezior
w morzach pływałem
ocean mi nie obcy
widziałem ludzkie cierpienie
ogrom obojętności świata
też dotknąłem o poranku
przejeżdżając obok martwej wsi
wymordowano w niej wszystkich
w tym samym czasie inni się krzątali
kilka kilometrów dalej szykując kanapki
do pracy snując marzenia na przyszłość
zajęci sobą żadne to niby odkrycie jedynie
zdziwienie że tacy jesteśmy zmienić tego
nie potrafimy taki kod przyszpilenia
zamykanie duszy w ciele
mrocznej piwnicy strachu
byle nie wyszła na światłość



Rozsypane truskawki


stary mistrz zakończył swój obraz
usiadł przy drewnianym stole
sięgnął po szklankę wody
wokół jego ust osadził się kurz



malarz spojrzał w otwarte okno
z którego padające światło
przecięło sztalugę na pół
teraz jednak nie chciał oglądać dzieła



zmęczony pracą oparł głowę w dłoniach
patrzył na przewrócony koszyk
z truskawkami które toczyły się
tuż przy krawędzi stołu



ale nie spadały na podłogę
starzec zamknął oczy zatrzymał
ten widok w sobie a na obrazie
zastygły biegnące dzieci
   Ryszard Częstochowski


A i podobno dziś dzień poczty,
znaczka pocztowego, a także rozpoczął się
tydzień pisania listów. To może coś wysłać,
napisać do/dla  kogoś...?


Eva

środa, 30 sierpnia 2017

Tytuł: Kolekcjoner motyli
Autor: Dot Hutchinson

dot


Czy można zatrzymać piękno chwili?
Czy da się?
Autor w nietypowy sposób pokazuje, jak można to zrobić.
Piękne rzeczy, stworzenia, chwile, można zatrzymać.
Nie tylko na fotografiach.
Udowadnia, że jest to możliwe. Nim pryśnie czar.
Kolekcjoner motyli - bo o nim mowa, zatrzymuje swe okazy
na zawsze. Umieszcza je w specjalnie przygotowanym
do tego miejscu, poddaje niewyobrażalnym cierpieniom.
Jest bezduszny w swoich poczynaniach i nikt i nic
nie jest w stanie go powstrzymać.
Wyobraź sobie, że nagle zostaje Ci zabrana swoboda i życie,
które wiedziesz. Jakie ono by nie było.
Czy jesteś w stanie zaakceptować nowy stan rzeczy?
Czy masz odwagę przeciwstawić się temu?
"Kolekcjoner motyli" to wciągająca powieść, która zabierze Cię
w świat przeżyć osób stłamszonych i zagubionych, które chcą żyć,
a które "żyją" nie po swojemu.
To powieść, którą warto przeczytać,
bo pokazuje jak żyją ludzie - kobiety, pod rządami
agresora i dyktatora, w pięknym, choć
zamkniętym ogrodzie.


Eva


poniedziałek, 24 lipca 2017

Już niedługo recenzja "Kolekcjonera motyli"
Dota Hutchinsona.

Eva

środa, 20 kwietnia 2016

   W poniedziałek obejrzałam w TVP1 świetny spektakl.
"Ludzie i anioły" w reżyserii Wojciecha Adamczyka,
w rolach głównych wystąpili Sławomir Orzechowski i Andrzej Zieliński
(jeden z moich ulubionych polskich aktorów!!!).
Pierwszy, wcielił się w rolę Iwana Paszkina, człowieka zepsutego,
próbującego zrobić interes na wszystkim, a drugi - anioła,
służbistę, ale przekupnego i podatnego na różne propozycje.
I tak po przekroczeniu progu domu Iwana, anioł zaczyna
pogawędkę o śmierci. Zna całe życie Iwana, złe i dobre uczynki
(tych drugich - niewiele), czym wprawia w zakłopotanie lokatora mieszkania.

I: Kim Pan jest?
A: Jestem aniołem!
I: A skrzydła?
A: Odpadły w procesie ewolucji...

Słysząc ten tekst uśmiałam się na dobre.

Stwierdził, że przybył do Iwana, aby "przygotować świadomość
na sytuację ekstremalną", jaką jest śmierć.
Od słowa do słowa, panowie debatowali o wszystkim i o niczym,
popijając liczne, rozmaite trunki. Wypełniali ankietę, choć z trudem,
podpisali nawet dokumenty przekazania mieszkania.

I: Litery mi tańczą przed oczami...

Muszę przyznać, że tekst komedii jest świetnie skonstruowany.
Zabawne dialogi, inteligentna wymiana zdań.

Jak bardzo nie chcemy umierać...
Teraz, za chwilę, nigdy.
Wyobrażenie własnej śmierci nas przeraża.
Zaczynamy filtrować swoje życie, gdy wizja naszej śmierci
jest bardzo realna i bliska.
Gdy śmierć jest pewna i nieunikniona.

   Zaskakujące zwroty akcji, próba przekupstwa
i chęć zachowania życia ponad wszystko.
Nie bez refleksji pozostaje widz.
To trzeba obejrzeć koniecznie!

Eva

sobota, 16 kwietnia 2016

Tytuł: Laboratorium
Autor: Rafał Muszer



Rocznik '77. Niemal czterdziestoletni mężczyzna.
W swojej poezji nie trzyma się kurczowo tematu.
Podejmuje różne kwestie ludzkiej egzystencji.
Uzależnienie, miłość (różne opcje).
Idealny dobór słów!
Mam wrażenie, że w jego tekstach jest dużo z własnych doświadczeń.
To się nazywa poezja. Taką właśnie lubię.
Prawdziwą.
Każdy znalazłby coś dla siebie.
Polecam zajrzeć choć na chwilę do "Laboratorium".

Przywiązanie

Spacer do monopolowego
jest trochę jak modlitwa
na placu pewnego świętego, małej przestrzeni
utopionej w słonecznym koktajlowym kacu.

Zmęczeni upałem ludzie nie odchodzą daleko.
Przywiązani do ławki pilnują własnych cieni,
domów, cieni dzieci.

W upalne południe dzieci i domy
schowane pod stopami czekają
na kolejny śląski podwieczorek.
   Rafał Muszer

O wypełnianiu 3D

Pocieram policzkiem o szorstką ścianę,
przyciskając biodra do zimnego muru.
Kilkanaście centymetrów dalej
mój napęczniały brzuch wulgarnie
wypycha puste powietrze.

Zajmuję nie więcej miejsca niż monitor
albo otwarte pudełko po kawie.
Ja i mój żołądek, wypełniony kolacją
niczym pluszowy miś.

Te słowa mieszczą się w pewnych
granicach słyszalności.
Ja cały
świetnie mieszczę się w sobie.
   Rafał Muszer

***
Rano myłem zęby,
licząc piksele na szkle.

Od miesiąca
nie znalazłem błędu
w tym obrazie.

Ubrałem się i wybiegłem
szukać analogowego
rozkładu jazdy.
   Rafał Muszer

Eva

 
1 , 2 , 3